• 19
    sty

    Rodzinna komedia, dla wszystkich ex-okupujących Wall Street.

    Kiedy ostatnio hollywoodzki film pokazywał republikańskiego kandydata w pozytywnym świetle ? Ja nie pamiętam. Chyba nigdy. Wszak wszyscy dobrzy ludzie to demokraci, nie ?

    W "Kampanii" chłopcy pokazali, że można mieć fajnego republikanina. Trzeba tylko do tej roli zatrudnić sympatycznego, mocno lewicującego aktora, a fabułę ustawić tak, by mino wszystko był on nieświadomą ofiarą (nieludzkiej, zabójczej, niedemokratycznej, szkodliwej) maszyny, jaką jest wg. Hollywood partia republikańska.

    Pokazali też, że możliwe jest by demokraci mieli w swych szeregach oportunistów i bawidamków. O demokratycznych bawidamkach wprawdzie wiemy od dawna, ale oportuniści i kłamcy ? To dla widza w USA musi być nowość. Nie zapominajmy przez moment, że film ten robili ludzie praktycznie wielbiący Baracka Obamę, chętni dopomóc we wprowadzaniu sprawiedliwości społecznej - o ile oczywiście nie wejdzie ona w konflikt z wysokością honorariów za produkowane propagandówki.

    Możliwy spoiler.

    Ostatecznie prawdziwymi czarnymi charakterami filmu są bracia Motch. Finansowi giganci, którzy próbują przekształcić fragment Ameryki w chiński protektorat, tak by móc płacić amerykańskim pracownikom chińskie stawki. I tutaj już producenci filmu kończą zabawę. O ile demokratyczny rywal błądzi i coraz to podupada, o tyle naiwny sympatyczny republikanin jest zabawką w rękach baaardzo złych ludzi.

    Zostać ma niesmak. Oto sponsorzy partii republikańskiej odpalają kolejne cygara zakupione z wyzysku klasy pracującej. Lenin by lepszego scenariusza nie napisał. Przeciętny widz filmu pewnie nic nie wie o istnieniu prawdziwych braci Koch, gigantów wspomagających partie republikańską, ale kiedy się o nich dowie z kolejnego wydania Daily Show, na pewno poprawnie zareaguje warczeniem.

    P.S.

    Nie żartowałem z tym poparciem dla Obamy. Sprawdźcie to :