• 19
    sty

    Wkrótce na półce obok komedii o prohibicji.

    Politycznie za dużo tu nie ma. Ważny jest jednak wątek łączący losy wszystkich bohaterów. Trzeba przemycić tonę marihuany z Meksyku do USA. Dokonać tego musi mało ambitny dealer osiedlowy, który wynajmuje do pomocy kilkoro znajomych nieudaczników, tak by udawali oni szczęśliwą rodzinkę turystów. Państwa Millerów.

    Niedawno oglądałem "Nietykalnych" De Palmy, historię walki Eliota Nessa z bossami przemycającymi nielegalny alkohol. A walka była kosztowna, uścielona trupami. W jednej ze scen, zdaje się pod koniec, jeden policjant pyta drugiego co będzie, jeśli rząd zalegalizuje picie alkoholu. Wtedy z chęcią pójdę na drinka, odpowiada drugi.

    Z podobnym rozbawieniem będzie się wkrótce oglądać filmy o prohibicji narkotykowej, a szczególnie tej marihuanowej. Jak podejrzewam za dziesięć lat widzowie śmiać się będą z rządowych wysiłków w walce z czymś, co ani nie jest już nielegalne, a przez to też mało fascynujące.

    Koniec końców dobry film na piątek wieczór.